Jeżdżę, więc jestem.


avatar Niniejszy blog rowerowy prowadzi Mateusz vel. Raven, który z pofabrycznej Łodzi pochodzi. Od początku 2009 roku (od kiedy prowadzi tutaj statystyki) przejechał 28483.21 kilometrów, w tym 4325.30 po wertepach. Jeździ ze średnią prędkością 19.69 km/h.
Inne informacje znajdziesz tutaj.
button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl

Znajomi na Bikestats

Mój Skype

Mój stan

Ujeżdżany sprzęt

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Raven.bikestats.pl

Archiwum


Przejechane: 11.19 km
w tym teren ~0.00 km

Czas: 00:26 h
Średnia: 25.82 km/h
Maksymalna: 41.93 km/h

Kurs po lampkę & lifting manetek Deore

Piątek, 16 kwietnia 2010 | Komentarze #0

Zmotywowany wczorajszym - nie zamierzonym - powrotem po ciemku do domu postanowiłem sprezentować sobie tylną lampkę (nie to, żebym się bał ciemności, ale za równowartość opcjonalnego mandatu takich lampek mógłbym sobie kupić kilka). Jako, że jedna taka wpadła mi w oko wczoraj w Maxx Bike'u, to długo się nie zastanawiałem.
Wracając taki wmordewind, że miejscami prawie jechać się nie dało.

Aa.. Korki w mieście niekiedy mogą człowieka dobić, nawet na rowerze.

[EDIT] Jakiś czas myślałem, żeby wyblakłe już od słońca różowe wskaźniki manetek przemalować na biało. No i stało się. :) Z efektu jestem zadowolony - ładnie się komponuje z białymi ringami gripów. Nie wiem, ostatnio mam fazę na białe dodatki.

Lifting manetek Deore - białe wskaźniki © Raven




Przejechane: 52.95 km
w tym teren ~15.00 km

Czas: 02:18 h
Średnia: 23.02 km/h
Maksymalna: 42.95 km/h

No speed - no fun!

Czwartek, 15 kwietnia 2010 | Komentarze #0

Szybko, ale o dziwo jakoś tak lajtowo. Słowem: fajnie. Oczywiście nie obyło się bez zgrzytów, mianowicie zanim zdążyliśmy się spiknąć z Muchozolem, ten ukatrupił 2 szprychy. Pierwszy przystanek - Maxx Bike. I godzina w plecy - kapkę się grzebał i gratis przebił oponę. Kierunek Łagiewniki, kółko po lesie i powrót. Przejechałem się jeszcze za nim do centrum i spotkaliśmy jakiegoś sympatycznego ziomka na Scalpelu. Muchozol zakręcił do domu, a ja z nim jeszcze prawie do Ronda Solidarności gadałem.
Dzisiejszy stosunek dystans/średnia trochę mnie zdziwił, pozytywnie naturalnie. Oby tak dalej.

P.S. Podobno bezprzewodowe Sigmy po dłuższym postoju trzeba ręcznie wybudzać. Zjawiska nie zaobserwowałem.




Przejechane: 21.38 km
w tym teren ~2.00 km

Czas: 01:04 h
Średnia: 20.04 km/h
Maksymalna: 50.79 km/h

DIY: Manetka blokady skoku amortyzatora

Środa, 14 kwietnia 2010 | Komentarze #12

Przejażdżka z Młodym mająca na celu sprawdzenie poprawności działania nowego licznika (stary, wysłużony Techwell odszedł na emeryturę) i manetki amora. Naszło mnie, że jednak manetka to przydatna sprawa i zamarzyłem sobie, by Epicona LOD przekształcić w RLD. Po krótkim, acz intensywnym Googlowaniu, podliczeniu budżetu i przejrzeniu schematów budowy widelca z manetką i bez doszedłem do wniosku, że zmajstruję to sobie sam. Lista użytych części:
-stara manetka Shimano SIS
-kawałek linki i pancerza
-zip i kawałek starej dętki jako podkładka
-zacisk od kostki elektrycznej
-zapasowa gumka od licznika Sigmy
Efekty widać na zdjęciach. Co tu więcej pisać.. Po prostu działa i nie wygląda tragicznie. ;)

Lockout - goleń z przodu © Raven
Lockout zablokowany - widok z góry © Raven
Lockout - manetka na kierownicy © Raven

Co do licznika, to nie mam zastrzeżeń. Szybko załapuje, nie gubi zasięgu, nie ma dziwnych wyskoków, jeśli chodzi o wskazania. Nie wiem, czy to kwestia tego, że on jest w systemie STS, bo nie miałem porównania do DTS'a, czy może po prostu trafiłem dobry egzemplarz. Jak by nie było - polecam.
Nowa Sigma © Raven




Przejechane: 3.94 km
w tym teren ~0.00 km

Czas: 00:11 h
Średnia: 21.49 km/h
Maksymalna: 37.10 km/h

Kurs na pocztę

Poniedziałek, 12 kwietnia 2010 | Komentarze #5

..po nowy licznik do Krossa. Średnia utrzymywała się na poziomie 25km/h, dopóki w drodze powrotnej o mało z hukiem nie zgubiłem tylnego koła. Diagnoza: skrzywiona oś. Efekt widać na fotce.

Skrzywiona oś w ostrzaku. © Raven

Jakieś sugestie, co z tym zdziałać?




Przejechane: 12.18 km
w tym teren ~2.00 km

Czas: 00:45 h
Średnia: 16.24 km/h
Maksymalna: 43.50 km/h

Renesans

Piątek, 9 kwietnia 2010 | Komentarze #0

..starego złomu, czyli pierwsza jazda nowym wynalazkiem.

Czekając na nowy komputerek dla Krossa (standardowy tryb pracy Poczty Polskiej welcome to) przełożyłem stary licznik do Authora i zaproponowałem Młodemu jakąś krótką przejażdżkę. Rundka po teofilowskich zadupiach aż po Radogoszcz i z powrotem, mniej uczęszczanymi drogami. Wrażenia z jazdy: spoko. Niezły trening dla nóg, zwłaszcza jak jest z górki i chce się trochę zwolnić, a pedały ciągną do przodu. Najpierw lekko, gdy przyszła odrobina zmęczenia już trochę ciężej, ale tragedii nie ma.

Pod dupą twardo, nadgarstki też nie przyzwyczajone, kółka tańczą w rytmie jakiejś skomplikowanej funkcji matematycznej (bo ósemką tego nazwać nie można), ale ma to jakiś tam swój czar. ;) Do miasta wystarczy, przynajmniej nie powinno być na niego zbyt wielu amatorów cudzej własności.

Aaa.. Jechałem w SPDkach, ale wróci się do platform (głupio tak jakoś - pedały droższe niż cały rower no i na co dzień byłoby to średnio praktyczne rozwiązanie). W slicki do tego wózka jednak się nie bawię, bo zwyczajnie nie warto.

Kategoria 0-50km, W towarzystwie



Przejechane: 68.44 km
w tym teren ~35.00 km

Czas: 03:33 h
Średnia: 19.28 km/h
Maksymalna: 45.80 km/h

Wzniesienia Łódzkie po raz 2

Niedziela, 4 kwietnia 2010 | Komentarze #0

Pogoda miodzio, słoneczko świeci. Miałem się spotkać z Muchozolem na mostku w Arturówku o 14. Okazało się, że oprócz niego przyjechali też Stopa i Pixon. No to pięknie, pomyślałem, z lajtowej wycieczki nici. :P Ale nie było tak źle, bo Pixon miał slicki, to za bardzo po wertepach w palnik nie dawał.

W ogóle w Arturówku wsiadłem na chwilę na rower Muchy, zrobiłem małe kółko, odstawiłem. Spoko. Przyjechali Paweł z Łukaszem i w tym momencie PUFF! Nic się nie działo i w jednej chwili tylna opona Bartka straciła powietrze. Czyżby koledzy jakoś dziwnie promieniowali? :D

Wspomnianych dwóch odłączyło się od nas gdzieś na 9 kilometrze, by powrócić do domu. Dalej z Muchozolem spokojnym tempem pokręciliśmy się po okolicy zahaczając o zgierską Malinkę, gdzie zrobiliśmy sobie małą przerwę - zgłodniałem. Jeszcze ze 20km i wracamy, bo 18 się zbliża. Już w Łodzi zahaczyliśmy o McDonald's (wcześniej któryś z przechodniów miał frytki z wyżej wymienionej jadłodajni i coś mnie tchnęło, że też mam na nie ochotę). Słowem - lajt i rekreacja.

P.S. Odkryłem, że mój licznik nie działał wcale nie przez łączenie na wcześniej zerwanym kablu, tylko coś nie stykało w podstawce. Trochę kombinacji z zipem i póki co działa. Tak, czy inaczej swoje przeżył i dość mam z nim męczenia. Czas zaczaić się za czymś nowym.




Przejechane: 55.00 km
w tym teren ~35.00 km

Czas: 03:00 h
Średnia: 18.33 km/h
Maksymalna: 45.00 km/h

Jednak nawrót. Ze zdwojoną siłą..

Piątek, 2 kwietnia 2010 | Komentarze #0

Z Chemikiem. Zbiórka jak zawsze na kaloryferze w Łagiewnikach - punkt 11. Kilka minut przed 11 Bartek dzwoni, że się spóźni. Może to i lepiej, bo miałem moment, żeby pogrzebać przy szwankującym liczniku. Na jakiś czas podziałało, a później raz działało, a raz nie- ręce opadają.

Tempo miało być lajtowe, ale jako, że byłem dość wyposzczony, to ruszyłem z grubej rury i do miejsca zbiórki miałem średnią około 23-24km/h - niskie opory toczenia i prawie pół kilo mniej na masie rotacyjnej, to niesamowity power. Później już lajtowo, żeby się nie zajechać. Kierunek: północny wschód. Cel: uciec przed chmurą deszczową gromadzącą się nad Łodzią. Fajnie się jechało, nie obyło się bez kilkukrotnej improwizacji, co do wyboru kierunku i szlaku (czyli elementy eksploracji :)), ale na tym przecież polega zabawa!
Wracając, gdzieś chyba w dobrej na naszej drodze pojawiła się 3 dzieciaków (na oko gdzieś początek gimnazjum), chłopak i 2 dziewczyny. Łepek chyba chciał zaszpanować odwagą i stanął na przeciw nas, na środku asfaltowej drogi z założonymi rękami. Naiwny myślał, że go spokojnie ominiemy? Źle trafił, bo narobiliśmy mu siary przed koleżankami.

Na powrocie już trochę zmęczony, że nie chciało się mielić podjazdów. Oczywiście planowana ucieczka była możliwa tylko w jedną stronę, czyli pod koniec złapał nas deszcz. Z cukru nie jesteśmy, ale dłonie przy połączeniu deszcz + zimny wiatr trochę zmarzły.

Coś za łatwo poszło. Nabrałem apetytu..

Stare, utarte, lecz nadal dobre szlaki © Raven

[Dane licznikowe orientacyjne z powodu buntu elektroniki]




Przejechane: 2.54 km
w tym teren ~0.00 km

Czas: 00:17 h
Średnia: 8.96 km/h
Maksymalna: 23.30 km/h

Nawrót cyklozy?

Wtorek, 30 marca 2010 | Komentarze #0

Zobaczymy. Póki co pozbyłem się kaloszy i kupiłem prawdziwe opony, a następnie złożyłem wszystkie graty do kupy - ówcześnie ściągając je ze strychu. Przez przeszło pół roku rowerek zdążył się trochę zakurzyć - tak, wiem, zgrzeszyłem, ale nie miałem czasu na jazdę. Teraz też nie wiem, jak to będzie, ale się postaram. Parę kółek dookoła domu, żeby wszystko nasmarować/wyregulować i w efekcie całość chodzi jak w zegarku. No.. Prawie całość, bo okazało się, że Stopa za słabo przykręcił mi tylną tarczę i ta złapała luz. Co poradzić - czeka mnie wycieczka do niego.

Krossiwo z nowym ogumieniem © Raven

To co? Reaktywacja.




Przejechane: 41.91 km
w tym teren ~20.80 km

Czas: 02:16 h
Średnia: 18.49 km/h
Maksymalna: 46.30 km/h

Nie pamiętam.

Czwartek, 24 września 2009 | Komentarze #0

Stary zapis licznika.

Kategoria Solo, 0-50km



Przejechane: 65.34 km
w tym teren ~40.00 km

Czas: 03:26 h
Średnia: 19.03 km/h
Maksymalna: 43.50 km/h

Przejażdżka

Piątek, 22 maja 2009 | Komentarze #0

Ponownie z Bartkiem. Kierunek - Struga Dobieszkowska, czy jak to tam się zwie.