Jeżdżę, więc jestem.


avatar Niniejszy blog rowerowy prowadzi Mateusz vel. Raven, który z pofabrycznej Łodzi pochodzi. Od początku 2009 roku (od kiedy prowadzi tutaj statystyki) przejechał 28483.21 kilometrów, w tym 4325.30 po wertepach. Jeździ ze średnią prędkością 19.69 km/h.
Inne informacje znajdziesz tutaj.
button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl

Znajomi na Bikestats

Mój Skype

Mój stan

Ujeżdżany sprzęt

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Raven.bikestats.pl

Archiwum


Przejechane: 14.63 km
w tym teren ~5.50 km

Czas: 00:36 h
Średnia: 24.38 km/h
Maksymalna: 41.93 km/h

Standard

Niedziela, 25 lipca 2010 | Komentarze #0

Doświadczenie: Poranny dojazd do pracy.
Obserwacje: PUSTO!
Wnioski: W niedzielę o godzinie 6 rano powinno się spać. Jak większość ludzi.

Kategoria 0-50km, Na twardo, Solo



Przejechane: 18.55 km
w tym teren ~3.00 km

Czas: 00:48 h
Średnia: 23.19 km/h
Maksymalna: 41.52 km/h

Prawie standard

Sobota, 24 lipca 2010 | Komentarze #0

..bo mokro. A wracając wpadłem do Muchozola pożyczyć slicki i (przy okazji) pomóc mu w walce ze sterami. Nie wiedziałem, że górna bieżnia może się aż tak zapiec na sterówce, żeby nie można było jej wybić przy udziale zespołu "2 chłopa + ciężkie narzędzie".

Kategoria 0-50km, Na twardo, Solo



Przejechane: 13.68 km
w tym teren ~4.00 km

Czas: 00:33 h
Średnia: 24.87 km/h
Maksymalna: 43.97 km/h

Standard

Piątek, 23 lipca 2010 | Komentarze #0

Kategoria 0-50km, Na twardo, Solo



Przejechane: 86.39 km
w tym teren ~50.00 km

Czas: 04:14 h
Średnia: 20.41 km/h
Maksymalna: 57.88 km/h

Pielgrzymka

Czwartek, 22 lipca 2010 | Komentarze #0

Czas się nawrócić. Stary znajomy zaproponował rowerową pielgrzymkę do Palestyny i Nowej Jerozolimy. Czemu nie? :D

Mimo niemiłosiernego upału noga nieźle podawała. Pierwszy szczytny cel osiągnięty został w miarę szybko. Niestety brak było tablic z nazwą miejscowości. Szkoda, jedna kozacka fota mniej. Patrząc na mapę: z drugim punktem już gorzej. Ale mielimy! Przelotowo 25-35km/h, w porywach do przeszło 50. Dopiero gdzieś w okolicy 50'ego kilometra dopadł mnie kryzys w stylu "pier@#$e - nie jade!". Na szczęście pokrzepiony ciachem i Powerade'em z pobliskiego sklepu zmieniłem zdanie. Kolejne kilometry trochę nudne, nawet mi się ziewnęło.

Widząc w oddali tablicę z nazwą docelowej miejscowości zgodnie krzyknęliśmy "Alleluja!". Do tego okazało się, że obok stoi pokaźnych rozmiarów przydrożna kapliczka (widoczna na zdjęciu satelitarnym). No to szybkie modły i aparaty w ruch.

Dalej już tylko pozostaje wrócić do domu, czyli z górki. Teoretycznie. Kawał uwalonej piachem polnej drogi dość nas wymęczył. Dodatkowo co jakiś czas przejeżdżające kombajny "wpychały" nas w pole.
Omijając, jak tylko się dało, asfalty jakoś dotarliśmy do Łodzi.

Jak to zwykle na pielgrzymkach bywa: hektolitry potu i, obowiązkowo, krew musiały się polać (jakiś dziwny krzak mnie zaatakował).
Do domu dotarłem wykończony, cały uwalony mieszaniną piasku, potu i zboża, które chętnie przyklejało się do nas w czasie eksploracji pól, oraz opalony na brąz. Naturalnie "po kolarsku", czyli ręce (do połowy przedramienia) i nogi (do połowy uda), z wyłączeniem stóp i dłoni.

Nowa Jerozolima © Raven

Siakieś pole © Raven

Żwirownia © Raven

Żwirownia © Raven

Poison nad przepaścią © Raven

Siakieś dziwne badyle © Raven

Wycieczka udana. Czekam na nowe propozycje "egzotycznych" miejscowości do odwiedzenia w regionie łódzkim.

P.S. W Emilii robota przy budowie bramek autostradowych wre. Zrozumiałe: łatwa kasa czeka. Szkoda, że nie idzie im tak dobrze przy budowie nowych dróg. No ale w końcu z tego się $$ nie wydoi..




Przejechane: 20.04 km
w tym teren ~2.50 km

Czas: 00:45 h
Średnia: 26.72 km/h
Maksymalna: 42.34 km/h

Standard

Środa, 21 lipca 2010 | Komentarze #0

Do pracy, z pracy i gdzieś tam jeszcze.

Kategoria 0-50km, Na twardo, Solo



Przejechane: 18.93 km
w tym teren ~0.00 km

Czas: 00:47 h
Średnia: 24.17 km/h
Maksymalna: 48.06 km/h

Dzień, jak codzień + bonus

Wtorek, 20 lipca 2010 | Komentarze #7

Do pracy i z pracy.

A teraz mała ciekawostka serwisowa.
Widziałem już w życiu wiele rzeczy, ale pierwszy raz.. dętkę 28" upchniętą do koła 26 w góralu. I nawet ładnie zawinięta. Polak potrafi! :D

Ciekawostka serwisowa © Raven




Przejechane: 4.98 km
w tym teren ~0.00 km

Czas: 00:14 h
Średnia: 21.34 km/h
Maksymalna: 37.02 km/h

Po gumy

Poniedziałek, 19 lipca 2010 | Komentarze #0

..do roweru sąsiadki. Przy okazji nabyłem też linki i pancerze dla siebie - niech leżą, jeść nie wołają. W przyszłym miesiącu wreszcie będzie upragniona tylna zmieniarka SLX'a, to się wszystko pozakłada.

Kategoria 0-50km, Solo



Przejechane: 42.21 km
w tym teren ~15.00 km

Czas: 01:47 h
Średnia: 23.67 km/h
Maksymalna: 43.56 km/h

Wiedziałem, że tak będzie..

Niedziela, 18 lipca 2010 | Komentarze #0

Zawsze jak mnie coś weźmie i raz na ruski rok porządnie umyję rower, to na drugi dzień muszę jechać w deszczu lub błocie. Wczoraj krakałem, no i wykrakałem..

Do wyboru:
a) Śpieszyć się niemiłosiernie, pojechać do pracy autobusem, a następnie całować klamkę przez prawie godzinę.
b) Zrobić tak, jak na twardziela przystało. :P

Wiadomo, na której opcji stanęło. Kawałek foliówki pod kask, co by tylko włosów niepotrzebnie nie moczyć i ognia. Oczywiście zanim wyszedłem nie padało, jak ruszyłem, to mnie zlało, a po dotarciu na miejsce - zaczęło wychodzić słońce. Chyba musiałem podpaść jakiemuś szamanowi pogody.

Na szczęście dzisiaj obyło się bez błota, a sama woda raczej nieszkodliwa. Po wyschnięciu i przetarciu ze śladowych ilości piasku nadal jest OK. Z resztą.. Po rowerze przynajmniej trochę powinno być widać, że się na nim jeździ, a nie kurz ściera, co nie? A może to tylko moje głupie tłumaczenie, co by sobie osłodzić gorycz, po wczorajszym pucowaniu.. Mniejsza z tym..

A i b'Twinowskie spodenki są zarąbiste. Nie chłoną zbyt dużo wody (początkowo w ogóle - spływa po nich), a po wyschnięciu i przetarciu z piasku - praktycznie jak nowe. Dobra inwestycja.

[EDIT] Doszedł jeszcze kurs na imprezę familijną do Łagiewnik.

Kategoria 0-50km, Na twardo, Solo



Przejechane: 17.28 km
w tym teren ~5.00 km

Czas: 00:46 h
Średnia: 22.54 km/h
Maksymalna: 44.79 km/h

Umyłem rower!

Piątek, 16 lipca 2010 | Komentarze #2

Niby błoto jest pro, ale na mieście wszystkie maszyny lśnią, a tu mnie taki syf.. Zmotywowałem się i złapałem za szlauch. :P

A z rowerowania, to do pracy i z pracy, zahaczając jeszcze po drodze o MaxxBike'a w celu zakupienia Brunoxa. Mała puszeczka, ale bardzo wydajne toto- poprzedni długo mi służył. Ee.. Znaczy: psikał.

Czystszy niż łza © Raven

Fota kiepska, bo na szybko komórką. Nie chciało mi się szukać aparatu, a trza było uwiecznić ten wielki moment. Znając życie, to kolejny takie prędko się nie powtórzy. :D

[EDIT] Teraz jest jeszcze czystszy, bo wypolerowałem wszystko, łącznie z oponami. Kurde.. Nowy wózek normalnie. ;)




Przejechane: 15.20 km
w tym teren ~5.00 km

Czas: 00:38 h
Średnia: 24.00 km/h
Maksymalna: 47.25 km/h

Do pracy

Środa, 14 lipca 2010 | Komentarze #0

..i z pracy. Taki tryb mi odpowiada. Jedyny minus, to targanie roweru prawie 2 piętra w górę po schodach. Ale za to dojazd rowerem i praca też przy rowerach. Podoba mi się - pozytywnie! ;)

Specjalnego zaufania do Decathlonowej marki nie miałem (może dlatego, że sprzedawane w sieciówce i do tego po atrakcyjnych cenach?), ale po bliższym obcowaniu Rockraidery wyglądają na niezłe maszynki. Szkoda, że samych ram chyba nie idzie dostać, bo 9.1 jest wypasiona.

A i spotkałem Pixona w Decu.

P.S. Sprzedałem dzisiaj pierwsze 3 rowery w mojej karierze. Jestem boski. :P

Kategoria Solo, 0-50km, Na twardo