Jeżdżę, więc jestem.


avatar Niniejszy blog rowerowy prowadzi Mateusz vel. Raven, który z pofabrycznej Łodzi pochodzi. Od początku 2009 roku (od kiedy prowadzi tutaj statystyki) przejechał 28483.21 kilometrów, w tym 4325.30 po wertepach. Jeździ ze średnią prędkością 19.69 km/h.
Inne informacje znajdziesz tutaj.
button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl

Znajomi na Bikestats

Mój Skype

Mój stan

Ujeżdżany sprzęt

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Raven.bikestats.pl

Archiwum


Przejechane: 74.67 km
w tym teren ~0.00 km

Czas: 03:38 h
Średnia: 20.55 km/h
Maksymalna: 39.40 km/h

Batman vs. Oczojebca

Wtorek, 20 listopada 2012 | Komentarze #21

Nie ogarniam tego, jak wielu ludzi stwarza zagrożenia z powodu światła, tudzież jego braku. Jedni świadomie, inni mniej, jednak równie niebezpiecznie.

Ogółem oprócz ludzi normalnych typy są dwa:
1. Pseudo-Batman, który uważa, że jak on innych widzi, to inni widzą jego. Nie ma reguły. Trafiają się agenci, którzy w mgle jak mleko (lub zwyczajnie w nocy) jeżdżą na tych śmiesznych diodkach do jazdy dziennej, a trafiają się też zupełnie nieoświetleni (i zwykle też ubrani na czarno) kretyni na rowerach, którzy na dodatek lawirują między samochodami, jakby byli nieśmiertelni.

2. Oczojebca, któremu wisi to, że totalnie oślepia innych. I również mam tu na myśli za równo zmotoryzowanych, którym reflektory radośnie świecą w kosmos (co ładnie widać w czasie mgły), jak i rowerzystów z XXX-lumenowymi palnikami w trybie stroboskopu - albo czymkolwiek mocno świecącym i migającym jednocześnie (w ogóle dlaczego to nie jest zakazane? Nic mnie bardziej nie wpienia w tym temacie, niż migające lampki, czy to tylne, czy to przednie).

Łączy ich jedno: oboje mają w d***e wszystkich wokół.
I i jednym i drugim mam ochotę tak samo przylutować.


Sam nie wiem na ile jest to brak wiedzy, a na ile brak mózgu. No i dlaczego policja tego nie ściga? Wlepiają mandaty za byle pierdoły zamiast ograniczać coś, co faktycznie stwarza realne zagrożenie.

By the way. W międzyczasie wspomniałem, że migające lampki to zło. Pewnie jak zawsze pojawi się jakiś głos, że "to jest bardziej widoczne, to jest bezpieczniejsze". Jeżdżę po mieście zarówno rowerem, jak i samochodem i powiem tyle: g*wno prawda. I niech mnie nikt nie przekonuje, że jest inaczej, tylko w to miejsce lepiej uda się do okulisty.

//////////////////////////////
A żeby nie było, że ja tylko narzekam, to wrzucam taki mały wesoły fotopstryk z pewnej firmy:

:)

Kategoria 50-100km, Kurierka, Na twardo, Solo


<< Poprzedni wpis: Nadwyżki białej farby w ZDiT i inne drogowe debilizmy w rodem z Łodzi
>> Następny wpis: Jest nadzieja?
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!



Komentarze
Raven
| 18:12 środa, 28 listopada 2012 | linkuj @siwy: Widziałem Twoje działo i zastanawiam się, jak można tego nie zauważyć. A co za tym idzie na ile gość Cię nie zauważył, a na ile zwyczajnie zignorował, jako rowerzystę. Nie znam całej sytuacji, nie będę gdybał. Jakby nie było, miganie tym potworem mogłoby nie wyjść Ci na zdrowie. Nie mam tu na myśli kolizji, tylko zwyczajne rękoczyny. ;)

"A to, że kogoś to rozprasza, to mnie naprawdę mało obchodzi."
Gorzej jak ktoś inny będzie tym rozpraszającym, a Ty oberwiesz przy okazji np. jako pieszy (hipotetyczna sytuacja, broń Boże nie życzę nikomu źle). Trzeba patrzeć trochę szerzej.

@maratonka: Oburzenie? Raczej wymiana opinii poparta obszernymi argumentami. Gdyby wszyscy mieli takie samo zdanie życie byłoby nudne. ;)

A co do mrugaczy, to ile ludzi, tyle powodów jeżdżenia w takim, a nie innym trybie. Ktoś kiedyś durnie wymyślił, przyjęło się i już.
"Ja tam się cieszę, że w ogóle mają światełko. Mrugacze nie znikną, dopóki będą lampki z tą funkcją. Czyli nie za naszego żywota ;)"
Z tym się zgadzam. A z dwojga złego lepiej w tę stronę.

@mors & memento: Chyba ciężko będzie wpoić ludziom jakieś ogólne sygnały i zachowania pod tym kątem. Pomijając już, że trzeba by je wcześniej jednoznacznie określić, żeby miały sens. Ale idea jest spoko.
memento
| 10:15 środa, 28 listopada 2012 | linkuj Robię podobnie. Nieważne na jakim trybie jeżdżę: jeśli kierowca z przodu coś kombinuje lub jedzie na długich i mnie oślepia to zwyczajnie zakrywam przednią lampkę na tak długo aż włączy światła mijania.
W 99.9% działa. Polecam takie zagranie innym. Jak sobie wypracujemy pewne zachowania i sygnały na drodze to będzie bezpieczniej(tak jak kierowcy sobie wypracowali mruganie awaryjnymi, czy jak motocykliści na przemian kierunkowskazami lewo-prawo)
mors
| 22:45 wtorek, 27 listopada 2012 | linkuj Ja mam taki patent, że jeżdżę na ciągłym, ale jak widzę, że ktoś coś nieprzytomnie kombinuje, to natychmiast macham ręką przed lampką, dla zwrócenia uwagi.
Ponadto lampka jedzie na pionowym rogu od kierownicy, i w skrajnym przypadku obkręcam światełko w bok, prosto w oczy jadących (notabene) na oślep. :]
maratonka
| 22:16 wtorek, 27 listopada 2012 | linkuj Oburzenie ;)

Gdyby w lampkach nie było trybu pulsującego- nikt by z nim nie jeździł. Pretensje i skargi można składać do producentów lampek, skąd taki szaraczek ma wiedzieć, że tryb pulsujący jest "be"? Nie każdy jest prorowerowy i zdaje sobie sprawę z wielu denerwujących innych uczestników ruchu rzeczy. Sądzę, że i tak większość mrugających jeździ tak, bo uważa to za bardziej bezpieczne i nawet nie wiedzą, że na trybie pulsującym żywotność baterii jest dłuższa.

Ja tam się cieszę, że w ogóle mają światełko. Mrugacze nie znikną, dopóki będą lampki z tą funkcją. Czyli nie za naszego żywota ;)
siwy-zgr
| 21:55 wtorek, 27 listopada 2012 | linkuj No ja mam odmienne doświadczenia w tej kwestii. Sam widziałeś moje działo fotonowe i pomimo jego mocy kierowcy go nie dostrzegają. Ostatnio miałem okazję się o tym przekonać jadąc Łódzką/Zgierską. Podejrzewam, że jakbym im mrygał z taką samą mocą, jak to świeci trybem ciągłym, to by musieli dostrzec moją obecność, nie ma bata.
A to, że kogoś to rozprasza, to mnie naprawdę mało obchodzi. W przypadku zderzenia, to ja mam mniejsze szanse na przeżycie, nie on, więc sorry...
memento
| 21:49 wtorek, 27 listopada 2012 | linkuj Z tą fotą coś jest na rzeczy. Widocznie naród się uduchawia.
Ja w Wawie wypatrzyłem coś podobnego: http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,341947,20121127,witryna-jednej-z-bud-na-dworcu-warszawa-centralna.jpg

Pozdrower
Raven
| 14:14 piątek, 23 listopada 2012 | linkuj @maratonka: To już nie mój biznes, że kogoś nie stać na baterie. Niedługo samochodami ludzie będą jeździć całą dobę bez świateł, bo przecież w mieście i tak jest widno, a żarówki są coraz droższe - nie tędy droga.

Trzeba mierzyć siły na zamiary. Po co ludzie kupują lampki na CR2032, skoro wiadomo, że w kioskach kosztują one chore pieniądze? Można kupić lampki na paluszki - może nie wyglądają tak designersko i nie są takie malutkie, ale tańsze w eksploatacji.
Wiem jak to wygląda w praktyce, bo rowerów mam kilka, lampek również wiele, różnie zasilanych. W góralu mam co innego (CR2032, 18650), w mieszczuchu co innego (AA, AAA). Nie szalejmy nawet z akumulatorkami, czy zakupami w internecie. Popularne paluszki kosztują bodajże 6, czy 7 PLN za 10 sztuk w byle hipermarkecie (do aparatu foto nie ma nawet sensu ich wkładać, ale w lampkach dają radę - wiem, bo sam stosuję).
Jedna lampka to 2 sztuki, 2 lampki = 4. Nie studiowałem Twojego bloga, więc nie chcę się licytować o to, kto więcej jeździ po ciemku. W tym momencie u mnie będzie to ze 3h świecenia dziennie. Szczerze mówiąc nie pamiętam kiedy ostatnio u siebie wymieniałem, ale przyjmijmy na wyrost, że raz w miesiącu daje to koszt.. ~3zł.

Jestem wyznawcą filozofii, że jak nie stać mnie na spadochron, to nie skaczę z parasolką. Analogicznie to wszystkiego. Po co mi lampki z zasilaniem atomowym, skoro nie stać mnie na wzbogacony uran? Jestem w stanie zrozumieć wiele, ale nie to, że ktoś chce nie wiadomo jak oszczędzać na bateriach do lampek.

@Siwy: Ja tam nie mam problemów z zauważeniem w miejskim ruchu roweru z lampkami w trybie ciągłym. Za to niektórych mrugaczy widzę aż zanadto. IMO mruganie przede wszystkim drażni, męczy oczy i niepotrzebnie odciąga wzrok - jeśli o taką widoczność chodzi, to spoko. Na drodze jest wiele rzeczy, które trzeba widzieć na raz i rowerzysta nie musi swoją obecnością ich "zagłuszać", żeby być zauważonym.
maratonka
| 14:04 piątek, 23 listopada 2012 | linkuj siwy- z iloma kierowcami rozmawiałam to każdy potwierdza- mruganie powoduje większą dezorientację, szczególnie gdy ktoś ma taki tryb jak wczoraj gościu- trzy szybkie mrugnięcia i chwila ciemności.

Ja tryb pulsujący włączam tylko w ciągu dnia gdy jest mgła lub gdy jest pochmurno/deszczowo.
siwy-zgr
| 13:56 piątek, 23 listopada 2012 | linkuj Bo mruganie JEST lepiej widocznie. W mieście, po zmroku, w trybie ciągłym "pali się" wiele świateł. Kiedy pojawia się jedno, które pulsuje, to wyróznia się na tle innych. Ja jestem za mruganiem i ubolewam, że nie mam obecnie takiego trybu w mojej lampie.
maratonka
| 13:24 piątek, 23 listopada 2012 | linkuj Raven- to jest argument- w sensie kosztów. Nie każdy wie, że baterie CR2032 na allegro kosztują 1 zł, a w sklepie taka sama 5. 2x5=10 zł. W przypadku jeżdżenia o tej porze roku w wymiarze godzin tyle co ja daje to 10 zł na miesiąc+drugie baterie na przód= 20 zł/miesiąc. Ewentualnie 15 jeżeli są to lampki na 3xA.

Na trybie mrugającym można by pojeździć 2x dłużej.


To jest moim zdaniem spora kwota jak na kogoś kto chce oszczędzać i dlatego jeździ rowerem :)

Ja kupuję Duracell na Allegro za 2,30 sztuka (za 1 zł są Maxell) z odbiorem osobistym, a na przód mam Noise z akumulatorem. Druga lampka na tył jest na baterie 3xA, do których mam akumulatorki. Ale nie każdy jest ogarnięty w tych tematach- czasem to kwestia niechęci, czasem niewiedzy- moja mama gdyby nie ja cały czas kupowałabym baterie.

Wybaczam mrugaczom, bo często te mrugające lampki mają dosyć słabą moc.

Poza tym większość mrugaczy sądzi zapewne, że to poprawia ich widoczność- bo mruga i rzuca się bardziej w oczy.

Nie lubię tego, ale rozumiem. Za to batmanom bym spuszczała lanie i powietrze z opon ;)
Raven
| 09:26 piątek, 23 listopada 2012 | linkuj Lampki nie działają w trybie 1:0 i nie gasną od tak. Widać, kiedy baterie się kończą. Nazwałbym to zwykłym hmm.. lenistwem? Sam nie wiem, jak to nazwać. W każdym razie nie jest to żaden argument. :)
kundello21
| 09:21 piątek, 23 listopada 2012 | linkuj Nie chodzi o koszt, ale o sam fakt wymiany i pamiętania;)
Raven
| 21:30 czwartek, 22 listopada 2012 | linkuj Wall-e''ego znam. Dwóch znajomych ma takie. Mocne bydle, fakt, lecz do przeżycia dopóki nie zacznie migać. Ale listwa ledowa na klapie bagażnika w nowym Audi świeci mocniej. :P

Co do żywotności, to się nie kłócę, bo szczegółów technicznych nie zgłębiałem. Jakby nie było - baterie aż tak drogie nie są, żeby paranoicznie na nich oszczędzać.
kundello21
| 21:20 czwartek, 22 listopada 2012 | linkuj "i tak chyba nie ma takiej tylnej lampki, która by waliła po oczach bardziej, niż chociażby ledowe stopy w nowych autach."
Są takie:) Obczaj lampkę Mactronic Wall-e.
A strobo w przypadku lampek o dużej jasności, czasami może uratować tyłek. Kolega wracał z Bieszczadów nocą i właśnie tylko na szybkim strobo lampka coś oświetlała. Na ciągłym (chociaż też 10khz) słabo. Ogólnie w sterownikach jest już właśnie to PWM czyli oszczędność, bo wycina się pewną ilość czasu świecenia, którego oko nie wyłapuje. A przy czasie pół na pół, oszczędność baterii jest spora, bo lampka potrafi świecić 2 razy dłużej. Szczególnie, że niektóre mają kondensator i potrafią jeszcze z padniętych baterii wykrzesać jakieś świetlne impulsy.
Raven
| 20:31 czwartek, 22 listopada 2012 | linkuj Nie spodziewałem się takiego odzewu. :)

Z dwojga złego lepszy mrugacz, niż cichociemny.
Mnie ogólnie tryb pulsacyjny drażni. Spróbuję tylko doprecyzować, że mówiąc o mrugaczach mam na myśli takich z lampkami, które świecą, a nie z takimi, które żarzą się jakby chciały, a nie mogą - takie to i tak ledwo co widać, więc mogą sobie mrugać ile chcą, choćby stroboskopowo. Gdzieś tam słyszałem głosy, że to ekonomiczne. I niby ile dłużej pożyją te baterie? 1/3? 1/4? Zadajmy sobie teraz pytanie "ile kosztują baterie?" i "jak często się je wymienia?".

Co do mocy światła, to nie popadajmy w skrajności, że do miasta, to lampka ma być słabsza. Im mocniej, tym lepiej, a i tak chyba nie ma takiej tylnej lampki, która by waliła po oczach bardziej, niż chociażby ledowe stopy w nowych autach. Czar pryska, kiedy zaczyna to migać. Epilepsji idzie dostać. I szału.
Z przodu, jak tu trafnie wspomniano połowa sukcesu, to odpowiednie ustawienie. Sam mam 350 lumenów i nawet w mieście jeżdżę na max, tylko nie ustawiam jej równolegle do ziemi. Ja widzę i mnie widzą. I nie ślepną przy tym.

W kwestii prawnej: niestety zgadza się. Jedni [epitet ocenzurowany] walczyli, żeby to zalegalizować, a inni [ten sam ocenzurowany epitet] to zalegalizowali.

Btw, "stolica Maroka" - dobre. ;)
alkor
| 10:15 czwartek, 22 listopada 2012 | linkuj Temat mnie zniszczył:D

A z treścią się zgadzam. Z każdym zdaniem.
Niestety dyskoteka z przodu niedawno stała się tak samo legalna jak była z tyłu.
Ku uciesze środowisk, które o to walczyły i wkurwieniu/załamaniu np. moim.
speed565
| 21:22 środa, 21 listopada 2012 | linkuj Strobo z przodu to zawsze zło. Nikt, kto na tym jeździ nie ustawia lampki w dół, bo wtedy by mu migało przed oczami. Więc daje na wprost i wali po oczach wszystkim innym.
Tylna jeszcze ujdzie, o ile miga powoli. Ale najczęściej w tanich dają praktycznie totalny stroboskop.
Lepiej kupić lampki na zwykłe baterie i olać migotanie. Tylna na komplecie baterii i tak wyciąga koło 40-50 godzin. Raz do roku można wydać te 2 zł.
kundello21
| 14:53 środa, 21 listopada 2012 | linkuj Strobo jest dobre, ale własnie na kierowców którzy dają nam długimi po oczach. Nie nadaje się do jazdy. Dlatego w mojej lampce nie mam takiego trybu.
barklu
| 05:59 środa, 21 listopada 2012 | linkuj To, czy ktoś oślepia wynika ze skierowania strumienia światła, podobnie jak w samochodzie. Nawet migająca lampka nie przeszkadza, jeśli jest skierowana lekko w dół.
A tylna - no bez przesady. Chyba że ktoś ma taką o mocy przeciwmgielnej, to niech faktycznie do miasta kupi słabszą.
maratonka
| 01:40 środa, 21 listopada 2012 | linkuj O widzisz. we Wrocławiu też była mgła i też był batmany bez lampek i jeszcze jechał jeden taki prawie nieoświetloną, wąską (jak jednokierunkową) dróżką rowerową. 3 razy dzisiaj krzyknęłam "Lampki kupić!"

Migające lampki- do pewnego czasu sama jeździłam na mrugających (oszczędność baterii) dopóki nie zauważyłam, że to rzeczywiście przeszkadza. Szczególnie gdy ktoś nagle wyskakuje i wali takim stroboskopem po oczach. Paraliż.

Ale wolę tych mrugaczy niż batmanów- takich najchętniej bym sama zaciągnęła za uszy na komisariat celem wlepienia mandatu.

Firma widać ekskluzywna. Ja się spotkałam z następującą informacją "Na pytanie o rabat odpowiadamy, że jest to stolica Maroka.

mors
| 23:12 wtorek, 20 listopada 2012 | linkuj 6/6 ;]
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!